Teraz też są takie grupy, ale najczęściej wirtualne. To se ne vrati – pomyślałem z pewnym smutkiem. Chociaż? Dziś rusza fanpejdż powoli integrującego się środowiska miłośników grozy, czyli „grozaików”.
Środowiska młodego, prężnego i obiecującego. Pierwszy kontakt z młodymi autorami, blogerami i działaczami nawiązałem przez osmozę z fantastyką, tzn. przez owe spotkania, które odbywały się w ramach wspomnianej na początku WAvy. Tak się złożyło (szczęśliwie), że koordynatorka zapraszająca prelegentów do czytelni lubi ten gatunek, dlatego miałem okazję poznać kilku twórców i znawców horroru, który od zawsze lubiłem, ale zaniedbałem na rzecz fantastyki. A potem wkręcałem się coraz bardziej. Kilka następnych osób poznałem (elektronicznie lub osobiście) przy tworzeniu antologii Zombiefilia, potem przy okazji Polconu 2013, piskiego Dzikonu, Wrocławskich Dni Fantastyki, a dalej poszło z górki.
W tym roku odbyła się druga edycja Krakowskiego Festiwalu Amatorów Strachu, Obrzydzenia i Niepokoju, czyli KFASON-u, gdzie po raz pierwszy wręczono Nagrodę Polskiej Literatury Grozy im. Stefana Grabińskiego; powstał serwis polskagroza.pl, na razie trochę pustawy, ale jest zapał, żeby go zapełniać treścią. Powstają i znikają ziny, wychodzą powieści i zbiory opowiadań. Ba, nawet nasz GOREktyw wypełzł z konwentowych sal i pojawił się najpierw w Planetarium Kopernika przy CNK, a w ten weekend będzie w stołecznej Progresji (niech ktoś to nagra, bo raczej nie dotrę).
I tak sobie myślę, że może kiedyś ktoś zaprosi osoby zebrane wokół pierwszych KFASON-ów, żeby powspominały początki polskiego fandomu grozy. Bo ten, o zgrozo, właśnie się rodzi.
